Dlaczego pracuję od 5 rano?

Czyli: “O własnej firmie i grafiku pracy artystycznej duszy. “😂

Niedziela. 5:47. Trześcianka. Weekendowy wypad za miasto z okazji 30-tych urodzin znajomego.

Wszyscy jeszcze smacznie śpią. A ja? Siedzę w piżamie, z kubkiem herbaty, w ogromnym fotelu na przeciwko rozpalonego kominka. Cisza. Słychać tylko przyjemnie trzaskające polana palącego się drewna i cichy szum wiatru za oknem.

W takich właśnie warunkach przeważnie odwiedza mnie WENA*.

Z mojego słownika:

*WENA – super olśnienie i najlepszy na świecie pomysł, który z pewnością będzie: strzałem w 10, pomysłem, którego nie schowam do przysłowiowej szuflady, tak jak 1000 innych, ogromnym sukcesem nagrodzonym owacjami na stojąco, milionem lajków, ohów i ahów, sprawiający, że w końcu pomyśle sobie: jestem w tym na prawdę dobra!

Pomysły i cele w moim przypadku rodzą się w ciszy, w relaksującym momencie.

Wtedy przeważnie sięgam po:

a) swój bullet journal, by przelać myśli na papier, zanim się ulotnią lub zanim sprowadzę się na ziemię …

Albo… To zabrzmi już mniej poetycko…W chwilach braku wyżej wspomnianego notatnika i otaczających ciemnościach:

b) po smartfona i Trello. 😂

https://www.bczuper.pl

Kiedy znajomi słyszą, że mam własną działalność i domowe biuro, przeważnie mówią lub myślą: “ale super, pewnie siedzisz cały dzień w piżamie, wstajesz o 8 i nie musisz się malować.”

Albo:

“Małki, masz własną firmę i nie masz czasu na kawkę? Jak to, przecież nie masz szefa, możesz wszystko”.

Hm… Czasami w istocie tak jest.

Ale są też dni, kiedy wstaję o 5 rano, a pracę kończę o 18/19/20/21, z kilkoma krótkimi przerwami na jedzenie czy pojechanie do drukarni/sklepu plastycznego/na pocztę, bo jest deadline albo ASAP (pierwszy raz nieskromnie: bynajmniej nie wynikający ze złej organizacji mojej pracy).😉

Są też dni, kiedy nie mogę otworzyć oka i rzeczywiście wstaję po 8 (co osobom na etacie pewnie się nie zdarza), bo wieczór wcześniej miałam masę myśli i pomysłów, a głowa nie chciała spać. (Wierzcie mi, nie ma nic gorszego niż wena o 23:24).

https://www.bczuper.pl

Po co wstawać o 5 rano zapytasz?

[Pomijając fakt zalet:
a) błogiej ciszy,
b) braku wiadomości na Messengerze od przyjaciółki,
c) telefonów od mamy o 10:13 z zapytaniem czy pracuję (zawsze mnie to dziwi, bo od kiedy mam DG nigdy w standardowych, nazwijmy to “urzędowych” godzinach pracy, nie leżałam w łóżku oglądając Netflixa albo malując paznokcie 😅)];

…czasami oprócz “natchnionej” pobudki, w skrzynce mailowej najzwyczajniej czekają na mnie wiadomości z przedziału czasowego 21-23, z 12-tą turą zmian do plakatu lub 150-osobową listą gości do zaproszeń ślubnych, jak możesz się domyślić z wydrukiem na CITO. 😃 Bo “koncert jest już za tydzień i musimy jak najszybciej rozwiesić plakaty na mieście” albo “teściowa naciska, żeby zaproszenia zacząć rozwozić już pojutrze/przed świętami” itp. itd.

Wierzcie mi, mail ode mnie na dzień dobry w drukarni z dopiskiem “ekspres” to już standard. 😉

https://www.bczuper.pl

Jak wydawać by się mogło, własna jednoosobowa działalność gospodarcza to nie zawsze wolność i swoboda. 😉

Ale zdecydowanie przeważają plusy.

Jednym z nich jest między innymi fakt, że odpowiednio wcześniej planując harmonogram pracy i zdając projekty, mogę pozwolić sobie np. na wyjazd w Bieszczady w czwartek, tygodniowy rejs po Mazurskich jeziorach czy weekendowy wypad na kajaki na Czarnej Hańczy nikogo nie pytając o zdanie i nie martwiąc się dniami urlopowymi. 😉

Zaletą jest też to, że w końcu mogę pojechać na święta do rodzinnego domu, oddalonego o 170km wcześniej, lub wyskoczyć do dentysty czy fizjoterapeuty w standardowych godzinach pracy bez stania w korkach. 🙏

Podsumując, (mój jak zawsze jakże krótki wpis ze zdaniami nieskończenie wielokrotnie złożonymi 😅) warto zadać sobie pytanie:

Jaka jest Twoja definicja pracy?

Czy jest to tylko i wyłącznie tzw. zapiernicz? Moment, w którym siedzimy przykuci do komputera, z duszą na ramieniu, potem na czole, nienawiścią do całego świata i kończącym się terminem za pasem? 😃

Czy też cały proces kreatywny i szara proza firmowego życia? (Włączając w to: szukanie inspiracji, procesy twórcze, prototypowanie, odpowiadanie na wiadomości potencjalnych klientów 24/7, reklama, czasochłonne wyceny).

Ja uważam, że nasz mózg czasem jest jak Zosia Samosia, wszystko chce sam i na swoich warunkach. 😉 Absolutnie nie interesują go z góry ustalone ramy czasowe. Jeśli ma ochotę wymyślić coś wspaniałego o północy, to nie waha się ani chwili. A jeśli jest zmęczony o 13, to robi sobie godzinną przerwę na obiad i wstawienie prania, które totalnie nie wymaga jego zaangażowania, bo włącza tryb “autopilot”. 😂

8:09, kończę tego posta i idę poudawać, że jestem śpiochem i w niedzielę leżę do 10. 😅. Potem, po śniadaniu, będę robiła dziewczynom mini warsztat z haftu płaskiego! Uszyjemy własne torebeczki na zakupy np. na jabłka czy chleb. 🙏

W komentarzu daj znać, czy jak wygląda Twój harmonogram pracy i czy masz napady weny w godzinach nocnych.

Niestety nie pozostałam w pełni niezauważona – o 7:10 do salonu weszła Weronika, obudzona chrapaniem. Po czym po dłuższej rozmowie wróciła do łóżka. A pół godziny po niej Rafał przyszedł sprawdzić, czy w kominku i piecu kaflowym dalej się pali, żeby mieć ciepłą wodę do mycia. 😁. (jeśli to czytacie, pozdrawiam!)

Jeśli jakimś cudem dotrwałaś lub dotrwałeś do końca, daj mi znać w komentarzu. 😉

Buziaki 💚
Małki

Comments (1)

  1. Rafał

    Sam również uwielbiam zaczynać dzień przed wszystkim. Zazwyczaj wpadam do biura jeszcze przed 8 wiedząc że reszta zespołu zaczyna dzień o 9 czy nawet 10 (sic!). Uwielbiam wykorzystywać poranną ciszę i spokój aby zrealizować najbardziej wymagające zadania. Nawet kawa może poczekać 🙂

    Woda w bojlerze jest już ciepła, ba, gorąca! Pozdrawiam! 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *